
Gdy młody Paolo Sorrentino syn włoskiego bankiera spytał pewnego dnia swojej mamy kiedy się umiera. Mama dość zaskoczona pytaniem od syna postanowiła podać mu jedną z losowych a jednocześnie jedną z najbardziej trafnych odpowiedzi. Wybrała ona odpowiedź że w wieku 100 lat. Kiedy młody Paolo usłyszał o tym, rozpłakał się i zaczął zadawać sobie pytanie: Dlaczego każdy z nas ma od życia tak mało czasu? Jednak przykra i brutalna rzeczywistość udowodniła mu że tego czasu niektórym pozostało jeszcze mniej. Jakoś 10 lat później rodzice proponują mu wycieczkę w góry. Jednak ten musi odmówić gdyż w tym samym czasie w sąsiednim mieście mecz gra jego ulubiona drużyna Napoli. Można powiedzieć że ten mecz uratował mu życie. W tym samym czasie w górskim domku wybuchł pożar w którym rodzice Sorrentino byli bez najmniejszych szans.
Podczas seansu ,,Wielkiego Piękna” wielu z was z pewnością mogło zadawać sobie pytanie jak postępować aby nasz żywot doprowadzić w idealnym stanie do końca. Wcześniej wspomniany film jest niezwykłą opowieścią przepełnioną wieloma akcentami na każdym kroku. Ale pod osłoną przepełnionego bogatymi i ciekawymi ludźmi Rzymu przewija nam się jeden akcent który w owym filmie rozbrzmiewa szerokim echem.
Rok 1998. Światowe rozgłośnie nie mogą się otrząsnąć po jakże niespodziewanym Trainspottingu. Iggy Pop czy Blur zaczynają istnieć na nowo. Jednak skupmy się nad jednym ciekawym albumem który nie został jeszcze wykorzystany w żadnym filmie i który zupełnie różni się gatunkowo od dzieł wcześniej wspomnianych artystów.
Zbigniew Preisner- znany i doceniany polski kompozytor muzyki filmowej i nie tylko wydaje we wcześniej wspomnianym roku dzieło pod tytułem: ,,Requiem dla mojego przyjaciela”. Cała koncepcja albumu zamyka się w dwóch ale jak że istotnych częściach. Część I składająca się na: organy chór i głosy solowe, napisana jest do tradycyjnych tekstów mszy żałobnej. Z wyjątkiem Lux aeterna, napisanej do tekstu polskiego, wszystkie części są śpiewane po łacinie. Nagrania dokonano w Katedrze warszawskiej w grudniu 1997 roku. Część II Życie utrzymana jest w stylu typowym dla twórczości Preisnera, dla której charakterystyczne jest wykorzystywanie śpiewu solistów i chóru, podzielona na części, które symbolizują ważne etapy życia człowieka. Pieśni wykonywane są w trzech językach: po polsku, po grecku i po łacinie. Nagrania dokonano częściowo w grudniu 1997 roku w kościele zmartwychwstańców pod wezwaniem Emaus w Krakowie, a dokończono w styczniu 1998 roku w studiu S2/S4 Polskiego Radia w Warszawie. Zaraz po premierze albumu sam kompozytor pokładał wielkie nadzieje w oprawę graficzną swojego dzieła.
Jak sam wspominał: „Kiedyś mieliśmy pomysł zrealizowania koncertu, który byłby opowieścią o życiu. Premiera miała się odbyć w Atenach na Akropolu. Myśleliśmy o wielkim widowisku, sięgającym korzeniami tragedii antycznej. Krzysztof Kieślowski miał reżyserować, Krzysztof Piesiewicz pisać scenariusz, ja zacząłem komponować muzykę. Kiedyś planowaliśmy, że będzie to początek całej serii koncertów. Niestety, Krzysztof Kieślowski zmarł 13 marca 1998. Requiem towarzyszyło Krzysztofowi w Jego ostatniej drodze.”
Jednak po coś twórcy ,,Wielkiego Piękna” umieścili tam jeden z tych najbardziej znanych utworów z całego albumu. Podczas drugiej połowy filmu widzowie mają niepowtarzalną okazję usłyszeć jeden i moim zdaniem chyba najładniejszy utwór z całego albumu. ,,Dies irae” zawarty w części pierwszej.
Obok kilku innych utworów Zbigniew Preisner zamyka całość audiowizualną razem ze świetnie dopracowaną częścią fabularną i reżyserską. ,,Wielkie Piekno” to film z którego my, jako zwykli widzowie możemy się wiele nauczyć. Sam film był i nadal jest jakąś formą życiorysu. Zmyślonego ale jednak. Ale do tego życiorysu dochodzi jeszcze kilka punktów z przewodnika ludzkich zachowań.
Na koniec zostawiłem dla Was jeszcze jeden utwór zawarty w soundtracku do dzieła Sorrentino który wzbudzi w was niesamowite emocje niczym po skosztowaniu dobrego włoskiego wina prosto z jednej z toskańskich winnic.





