
Reż. Jim Jarmush
Jedenaście krótkich epizodów rozgrywających się w towarzystwie kawy i papierosów.
Prostota
Wielu twórców aby osiągnąć coś niesamowitego i wspaniałego jednocześnie interesującego szuka idealnej lokacji czy wspaniałego pomysłu na fabułę. Są w stanie wiele zrobić aby uchwycić tej jeden, najbardziej romantyczny zachód słońca czy idealny rzut oka na miasto nocą co często służy dobrze znanym nam twórcom jako początek filmu. W tym przypadku jednak reżyser przede wszystkim stawia na scenariusz i dialogi a aspekty wizualne grają tutaj drugo planową rolę.
Niezwykły pomysł
Mamy tutaj do czynienia z bardzo ciekawie i w pewien rzadko spotykany sposób opowiedzianą komedią. Każdy dialog ma dość prostą budowę i nie jest za bardzo rozbudowany. Prostoty oraz pewnego rodzaju normalności dodaje tutaj decyzja o przedstawieniu całego filmu w czarno-białych barwach. Jednak w tym przypadku diabeł tkwi w szczegółach. Podczas tych jedenastu epizodów spotykamy różnych ludzi. Bogatych i biednych, tych z problemami czy w kryzysie lub zakłopotaniu. Po dłuższym przyjrzeniu się im możemy zauważyć że większość z nich to tak na prawdę historię z życia wzięte. Historie które nie raz mogły nas spotkać w życiu i czegoś nauczyć. Jednocześnie oprócz możliwości zauważenia tu znanych nam sytuacji da się również dostrzec nie całkowicie wprost powiedziane prawdy życiowe. Między innymi o uciążliwych relacjach w rodzinie, wspominanie lat bogatej we wrażenia młodosci czy jakże by inaczej o pieniądzach.
Aktorzy nie potrzebni od zaraz
Trzecim po scenerii i dialogach smaczkiem który zdecydowanie umili nam czas oglądania filmu oraz zaciekawi innych jest obsadzenie do głównych ról znanych wówczas aktorów i muzyków. Nie było by w tym nic dziwnego gdyby wcześniej wspomniani aktorzy i muzycy grali samych siebie. Jest to dość ciekawe ponieważ większość z nas tych ludzi znała z ich najpopularniejszych ról. Tym razem jesteśmy w stanie zauważyć ich zupełnie nowe i równie ciekawe oblicze. A w tym jakże ciekawym i niesamowitym przedsięwzięciu wzięli udział między innymi Bill Murray, Cate Blanchett, Alfred Molina czy członkowie zespołu ,,The White Stripes”.
,,Kawa i papierosy” jest niesamowitym dziełem które pokazuje nam że kinematografia ma swoje nieskończone oblicza, a to przypominające jeden wielki spektakl teatralny bez wątpienia się do nich zalicza. Idealnie dopasowane dialogi oraz idealnie dobrane postaci którym towarzyszy to jakże zabójcze połączenie kawy i papierosów tworzy nam kompletny i jakże ciekawy film.
Moja ocena: 9/10






