,,Między słowami”- miłość w bezsennym Tokyo.

Reżyseria: Sofia Coppola.

Historia podstazałego aktora i młodej dziewczyny nawiązujących nić porozumienia podczas pobytu w Tokyo.

Odnaleźć sens.

Każdy z nas poszukiwał zapewne lub rozmyślał nad sensem życia. Co jest nim teraz i co będzie wtedy kiedy tak jak Bob Harris przekroczymy tą drugą połowę życia. Od samego początku naszemu bohaterowi nieustannie towarzyszy zagubienie. Znajduje się w miejscu gdzie język czy kultura są dla niego całkowicie obce. Harris nie ma pojęcia co dzieje się wokół niego a niektóre smaczki dodane przez twórców pozwalają nam odczuć to lepiej i poczuć się zupełnie jak on. Mowa tu na przykład o scenie z reklamą Whisky. Na tym się jednak nie kończy bo nasz bohater zmaga się z jakże znanym kryzysem wieku średniego. Kryzys ten w przybytku Bena obejmuje osłabione relacje z żoną i dziećmi. Poprzez pierwszą część filmu bohaterowi oprócz zagubienia towarzyszy samotność na przykład podczas śniadania czy podczas jazdy windą gdzie każdy jej pasażer jest dla niego obcy.

Bratnia dusza

Przez pierwszą część filmu reżyserka nie wątpliwie daje nam do zrozumienia że kogoś naszemu bohaterowi brakuje. Kogoś kto chciałby go wysłuchać i mu zaradzić. Kogoś kto lepiej pomoże mu zrozumieć tutejsze zwyczaje i podejść do nich z większym dystansem. Jest to 20 kilku letnia dziewczyna zaraz po studiach sprawiająca wrażenie idealnej kandydatki do przelotnego romansu. Owa dziewczyna również chce a raczej próbuje odnaleźć się w świecie dziwactw Japonii. Jednak w tym przypadku Charlotte pośród swojego nieudanego małżeństwa i nie zbyt rozgarniętego środowiska znajomych, chce znaleźć kogoś z kim będzie warto porozmawiać a tak że poradzić się go. Jednak mimo tego nie trudno zauważyć sporo różnic pomiędzy bohaterami. O dziwo pomimo dość sporej różnicy wieku między bohaterami okazuje się że mają wiele wspólnego. Są to między innymi poczuice samotnośći w wielkim mieście czy nieprzespane w nim noce.

Zaprzyjaźnieni z miastem

Po krótkim czasie widzimy jak relacja naszych głównych bohaterów stopniowo się pogłębia. Od tego czasu miasto w którym wcześniej oboje nie potrafili się odnaleźć staję się dla nich czymś więcej niż tylko kolejną szansą na zakłopotanie. Bohaterowie postanowili stawić temu czoła i z uśmiechem na ustach poznawać kolejne zakamarki i uroki tajemniczego Tokyo. Pogłębienie się ich relacji pozwoliło na chwilę zapomnieć o tym gdzie się znajdują i czego mają się obawiać a zamiast tego zaczynają korzystać z uroków metropolii. Nawet rozpoczęcie tej relacji wiązało się ze wcześniejszym poznaniem obcej kultury. Bo nie ma na to lepszego miejsca niż typowy japoński bar karaoke. Wkrótce nasi bohaterowie zaczynają coś do siebie czuć. Widać to w scenie rozgrywające się na tyłach baru pokazującej bohaterów w rzadko pojawiającym się w filmie całym kadrze. Reżyserka pokazuje nam że da się zbudować relacje która później przeradza się w coś poważniejszego nie używając za dużo dialogów. Dodajmy to tego jeszcze kipiące od emocji spojrzenia na siebie bohaterów i mamy piękna historię miłosna opowiedzianą bez użycia zbędnych dialogów nie pozostawiającej emocji w tyle.

Dialog nie potrzebny od zaraz?

Kolejną rzeczą którą warto zauważyć podczas oglądania filmu jest to że dialogi rzadko kiedy występują tam bez większej przyczyny. W większości nie są one poradnikami na temat sensu życia ale co najważniejsze pojawiają się one dopiero wtedy gdy mogą się do czegoś przydać.

Między słowami to film opisujący dość specyficzną relację. Sceny i dialogi oddają cała prawdę o relacji Bena i Charlotte która nie ma zamiaru przerodzić się w nudny romans. W tym właśnie tkwi cały sens filmu. Ben i Charlotte odnaleźli siebie w idealnym momencie. Oboje kogoś potrzebowali. Oboje wiedzą że ta relacja nie jest na całe życie ale jest ona też okazją na to aby się przed sobą otworzyć i powiedzieć sobie to czego wcześniej nie mieli odwagi powiedzieć przed nikim innym. Odkryli oni że większą radość od znalezienia sensu tego wszystkiego dała im droga przez którą próbowali go oboje odnaleźć.

Moja ocena: 10/10

Terapeuta zaleca #2

Romantyczny i bajkowy Paryż, pełne neonów i świateł Tokyo, gorący i zatłoczony Rzym czy filmowe i pełne gwiazd Los Angeles. Tym miastom a konkretnie filmom które się w nich rozgrywają będzie dotyczyła pierwsza część drugiego wpisu z serii Terapeuta Zaleca. Zapraszam na jakże filmową podróż po znanych i jakże lubianych przez nas miastach.

– ,,Rzymskie wakacje” (reż. William Wyler)

Jest to jeden z najbardziej rozpoznawalnych filmów z Audrey Hepburn. Jest to opowieść jednym dniu z życia pewnej księżniczki o imieniu Anna która zamierza spędzić go w Rzymie. Towarzystwa dotrzymuje jej przystojny dziennikarz szukający gorącego tematu na 1 stronę. Jednocześnie ma on okazję przeprowadzić jeden z najważniejszych wywiadów w swojej karierze. Nasi bohaterowie zwiedzają razem Koloseum, przechadzają się obok Schodów Hiszpańskich oraz sprawdzają swoją prawdomówność przy Ustach Prawdy. Mimo ograniczonej palety barw filmu, razem z naszymi bohaterami mamy okazję podziwiać i cieszyć się urokami skąpanej w południowym słońcu stolicy Włoch.

-,,ChinaTown” (reż. Roman Polański)

Jeżeli Los Angeles kojarzy się Wam ostatnio z Ryanem Goslingiem, Emmą Stone czy pięknymi zachodami słońca to tym razem mamy okazję odkryć zupełnie inne obliczę Miasta Aniołów. ,,Chinatown” to trzymający w napięciu kryminał którego akcja rozgrywa się w chińskiej dzielnicy tego miasta. Fabuła skupia się wokół prywatnego detektywa Jacka Gittesa który dostaje wezwanie od uroczej pani Mulwray. Między bohaterami nawiązuje się romans, który w późniejszym czasie przeradza się w spiralę nienawiści. Prowadzi to do stopniowej utraty wzajemnego zaufania bohaterów.

-,,O północy w Paryżu” (reż. Woody Allen)

Na temat tego jakże pięknego i romantycznego miasta i filmów, które się w nim rozgrywały można by spokojnie zrobić osobny wpis (tym również się zajmę). Jednak w tym przypadku chciałbym przedstawić wam ciekawą historię tymczasowo pozbawionego weny amerykańskiego pisarza, który pewnej nocy spotyka grupę ludzi. Wsiada z nimi do samochodu i całkiem niespodziewanie wyrusza w niezwykłą podróż. Przenosi się do Paryża z lat dwudziestych gdzie poznaje między innymi znakomitego pisarza Ernesta Hemingwaya czy ówczesną pierwszą damę jazzu Emmę Fitzgerald.

-,,Między słowami” (reż. Sofia Coppola)

Tokyo- miasto które nigdy nie śpi. Żadna siła nie jest w stanie zatrzymać tej metropolii, pełnej rozmaitych neonów, małych uroczych restauracji czy miejsc gdzie w jedną noc możesz stracić majątek życia. To tylko niektóre z walorów jakie zapewnia nam to ociekające przepychem i tajemniczością miejsce. W tej ciągłej insomnii mamy przyjemność towarzyszyć pewnemu aktorowi, przeżywającemu kryzys wieku średniego. Podczas swojego pobytu w hotelowym barze poznaje pewną młodą dziewczynę. Po krótkiej rozmowie okazuje się, że znalazł w niej bratnią duszę, z którą przez kilka następnych dni będzie miał okazję podziwiać uroki Japonii. A wszystkiemu towarzyszy nuta orientalnych brzmień w postaci ścieżki dźwiękowej albo świeżego japońskiego deszczu osiadającego na jakże pięknych kwiatach kwitnącej wiśni czy też na przezroczystych parasolach mieszkańców Tokyo.

Ludzie kina #3

Jared Leto- człowiek o wielu twarzach.

Laureat Oscara, gwiazda rocka kochający syn i brat. Wiemy nie od dziś że ten wspaniały aktor i wokalista ma wiele twarzy. Zapraszam na wpis głównie poświęcony ciekawostkom na temat tego właśnie aktora.

Urodził się 26 grudnia 1971 roku w Luizjanie. Amerykański aktor, model i reżyser filmowy. W 1998 roku wraz ze swoim bratem Shannonem założył zespół 30 Seconds to Mars.

Specjalność zakładu- metamorfozy

Aktor prawie zagłodził się dla roli w filmie Witaj w klubie gdzie zagrał ekscentrycznego transwestytę zakażonego wirusem HIV. W wywiadzie dla serwisu Colider wspominał swoje przygotowania się do tej roli która dała mu Oscara, Złotego Globa i Nagrodę Gildii Aktorów Ekranowych:

,, Przestałem jeść. Straciłem około 20 kg, a po jakimś czasie przestałem już liczyć. Utrata wagi zmieniła sposób mojego chodzenia, siedzenia a nawet myślenia. Dla mnie nie chodzi o to ile kilogramów mogę zrzucić, dla mnie to sprawa oddania postaci. Chciałem pokazać co to znaczy być transseksualną kobietą”

Jego metamorfoza jednak nie ograniczyła się tylko do odchudzania. Rozmawiał on dużo z ludźmi a często z transseksualistami między innymi o trudnościach w odkrywaniu własnej tożsamości. Nie była to pierwsza taka metamorfoza aktora. W kultowym już w filmie ,,Requiem dla snu” zagrał o 13 kg chudszy a dla odmiany aby wcielic się w morderce Johna Lennona – Marka Chapmana musiał przytyć w krótkim czasie i wtedy pomogły mu lody czekoladowe polane oliwą z oliwek i soją.

Legendarna rola

Bez wątpienia do historii przejdzie jako następcę dwóch legendarnych już Jokerów- Jacka Nickolsona z Batman i Heatha Ledgera z Mrocznego Rycerza. Kreacja Leto jeszcze przed Legionem Samobójców budziła ogromne emocje. W rozmowie w The Ellen Show mówił:

,,Dostałem telefon i zostałem zaproszony do zagrania Jokera, co było przerażające, ekscytujące ale było też zaszczytem.to było naprawdę najzabawniejsza rzecz jaka mnie kiedykolwiek w życiu filmowym spotkała. Świetnie się bawiłem”

Jared wczuj się w rolę Jokera tak bardzo że pozostawał nim nawet poza planem. Krążyły legendy o dziwnych prezentach jakie wysyłał kolegom z obsady Legionu Samobójców. Były to między innymi zużyte prezerwatywy czy żywe szczury. Żeby lepiej przygotować się do roli antagonisty Batmana na przechodniach w Toronto i Nowym Jorku testował i sprawdzał złowieszczy śmiech. Pewnie nie jedna osoba wzięła go wtedy za psychopatę.

Szkoła czy więzienie?

Czy więc Jared Leto jest takim wariatem na jakiego wygląda? Można powiedzieć że na pewno nim bywa. Krążą plotki że statuetkę Oscara trzyma w kuchni gdzieś między wegańskim masłem a torbą popcornu. Na dodatek wnosząc ją po schodach uderzył nią w barierkę i uszkodził czym się za bardzo nie przejął. Świętym nie był również w młodości. Wspominał wtedy że inni jeździli na obozy szkolne i wycieczki a my z bratem kradliśmy samochody. Dla niego i brata zamknięcie w szkole było czymś w rodzaju kary czy więzienia. Później wybrał on studia artystyczne w University of Arts w Filadelfii. Malarstwo rzucił jednak dla filmu. Za osiągnięcie sukcesu wdzięczny jest przede wszystkim swojej mamie. To jej dziękował trzymając Oscara w rękach:

,,W 1971 roku w Bossier City w Luizjanie żyła nastolatka, która zaszła w drugą ciążę. Wyrzucono ją z liceum i była samotną matką, ale w jakiś sposób zdołała poprawić los swój i swoich dzieci. Zachęcała je do kreatywności i ciężkiej pracy. Ta dziewczyna to moja mama, która jest dzisiaj z nami. Dziękuję że nauczyłaś mnie marzyć”

Muzyka jest najważniejsza

Wielu aktorów próbowało robić karierę muzyczną tak samo jak wielu muzyków próbował robić karierę w Hollywood ale nikomu nie udało się połączyć tych dwóch światów tak jak zrobił to Jared Leto. Aktor wspomina że kiedy był dzieckiem mama zabierała go na koncerty Led Zeppelin i Pink Floyd. Uważa że to bez wątpienia odmieniło jego życie. Zespół 30 Seconds to Mars założył w 1998 wspólnie z bratem jak i perkusistą Shannonem. Był wówczas u szczytu popularności po sukcesach filmów Fight Club, Requiem dla snu oraz American Psycho. W 2011 roku zespół pobił rekord Guinessa w kategorii ,, Najdłuższa trasa koncertowa zespołu rockowego” grając 309 koncertów w ciągu 2 lat. Skąd nazwa? Ponoć zaczerpnęli ją od artykułu jednego profesora z Harvardu, który odnosząc się do postępu technologicznego twierdził że wkrótce podróż na Marsa będzie zajmować kilka sekund.

Jared Leto zostanie zapamiętany przede wszystkim jako świetny aktor genialny wokalista. Ciekawe czy będzie miał jeszcze okazję aby znów wcielić się w jedną ze swoich najbardziej zapamiętanym w życiu czyli Jokera.

,,Birdman”- mistrzostwo jednego ujęcia.

Zapomniany aktor grający niegdyś postać superbohatera próbuje odzyskać sławę i rodzinę jednocześnie tocząc walkę ze swoim alter ego.

Film w którym Emmanuel Lubezki wspiął się na wyżyny swego fachu ponieważ cały film wygląda tak jakby był kręcony jednym ujęciem. W tym filmie prawie w ogóle nie doświadczymy cięć, których albo po prostu nie ma albo zostały bardzo sprytnie ukryte. Tutaj został wykorzystany charakterystyczny zabieg przy którym używa się specjalnej kamery steadicam. Za jej twórcę uważa się Garetha Browna który ma na swoim koncie taką produkcję jak ,, Lśnienie”. W Birdmanie znajdziemy wszystkie klasyczne elementy ujęcia na steadicamie takie jak wąskie pomieszczenia, postaci na pierwszym planie czy przewijające się na nim obiekty. Niesamowitym wyzwaniem dla twórców stało się dopasowanie odpowiedniego oświetlenia na planie. Dokonano tego  poprzez częstą zmianę lokacji kamery. Wiązało to się z odpowiednim i dokładnym ukryciem lamp albo ze  wczesniejszym  zmaknięciem całej scenerii w kilku pomieszczeniach. Nasze ucho cieszy, oprócz idealnie dopracowanych dialogów, także perkusyjna ścieżka dźwiękowa. Została skomponowana przez Antonio Sáncheza, który w niektórych momentach filmu jest widziany na żywo.

Przedstawiona zostaje nam historia znanego niegdyś (za sprawą postaci superbohatera Birdmana) aktora Riggana Thompsona. Obecnie jest on  przeżywającym kryzys reżyserem. Stara się on o powrót do swojej dawnej sławy i lat świetności. Wziął się za realizację własnej adaptacji pewnej sztuki teatralnej zaś przy okazji próbuje także naprawić relacje z córką. Świat głównego bohatera jest mieszanką rzeczywistości i imaginacji czy wręcz schizofrenii. Od początku towarzyszy mu jego filmowe alter ego, które co jakiś czas szepcząc przypomina mu o jego niesamowitych zdolnościach. Jednak te rozmowy najprawdopodobniej rozgrywają się tylko i wyłącznie w psychice bohatera. Powiedzieć o tym filmie, że jest metaforyczny to trochę za mało bo nawet główna rola Michaela Keatona bazuje na jednej z jego najbardziej znanych odgrywanych postaci czyli Batmana. Życie prywatne aktora splata się z tym zawodowym, czy raczej- jak chciałby, żeby było ono postrzegane- bardziej artystycznym. Reżyser pokazuje tu rozdźwięk między światami aktorów i celebrytów, między nowojorską śmietanką towarzyską i Hollywoodzkim motłochem. Thompson utknął między artystycznym młotem i kowadłem. Żywi ambicje tworzenia prawdziwej sztuki teatralnej jednocześnie nie może wyrwać się ze świata blockbusterów. Jednak każdy z tych porządków ma swój własny pluton egzekucyjny, który stopniowo pogrąża naszego bohatera. Z jednej strony może nim być artykuł bardzo wpływowego krytyka, który w jednym momencie sprawi, że sztuka stanie się bezużyteczna i nie godna uwagi (” nie wtłoczy ani jednej kropli świeżej krwi w wyschnięte żyły amerykańskiego teatru”). Z drugiej strony może nim być obcy dla aktora świat mediów społecznościowych. Obie te rzeczy są  dla aktora trudnym wyzwaniem i powodują u niego zagubienie. Naszemu głównemu bohaterowi partneruje między innymi Edward Norton w roli niezwykle kłopotliwego aktora Mikea Shinera czy Emma Stone grająca rolę córki, która dopiero co skończyła narkotykowy odwyk.

Birdman to genialne dzieło, przede wszystkim ze względu na montaż i pracę kamery. To także niezwykła gra aktorska Keatona i Nortona. Alejandro Gonzales Iñaritu pokazał nam w sposób mistrzowski dobre i złe strony sławy. Poprowadził nas  także przez trudną historię człowieka próbującego odbudować, jakże ważne w dzisiejszym świecie, relacje z rodziną.

Moja ocena: 10/10

Fenomen Jesus Christ Superstar.

Z okazji świąt Wielkiej Nocy miałem przyjemność obejrzeć filmową wersję kultowego musicalu Jesus Christ Superstar który przyszedł już do klasyki tego gatunku jakim jest właśnie musical. Zapraszam do przeczytania krótkiego wpisu na ten właśnie temat.

Mamy tutaj do czynienia z muzyczną i bardziej rozrywkową adaptacją scen pisma Świętego odgrywanych przez grupę aktorów. Na początku jak by że środka pustyni prawie jak fatamorgana wyłania się nam autokar z którego później wysiadają młodzi ludzie i przygotowują się do rozpoczęcia widowiska. Jest z nimi również Judasz pełen wątpliwości i obaw. Uważa on że Jezus wkrótce nie będzie w stanie zapanować nad narastającą liczbą wiernych.

Dzięki genialnie zrobionej przez Tima Rice’a i Andrew Lloyda Webbera operze rockowej dostajemy tutaj tą samą historię którą znamy od zarania dziejów opowiedzianą w jakże wówczas popularnym stylu w latach 70-tych w Stanach Zjednoczonych. Reżyser i producent Norman Jewison daje nam obraz wspaniałego, dobrze przemyślanego filmu z niezapomnianymi dotychczas obrazami i świetną ścieżką dźwiękową. Prawdziwym wyzwaniem stało się jednak to aby pokazać ten musical zachowując wszystkie istotne elementy tła historycznego ważnego dla chrześcijan. W ogóle sam pomysł przedstawienia w ten sposób historii zbawienia jest dość niecodzienny ale za to bardzo ciekawy.

Około 4 dni temu studio The Show Must Go On! postanowiło pokazać w sieci odnowioną wersję widowiska. Wersja ta jest przedstawiona w zupełnie inny sposób niż oryginał gdyż akcja została przeniesiona do czasów współczesnych. Jezus i jego uczniowie są przedstawieni jako grupa buntowników i anarchistów sprzeciwiających się dyktaturze która w tym przypadku miała być symbolem starożytnego Rzymu. Wszystkie te sceny zostały pokazane w jak że realistyczny sposób i sprawiają wrażenie genialnie dopracowanych a znane z oryginalnej wersji piosenki nie uległy zmianie.

Przedstawienie tak ważnego i wzniosłego wydarzenia dla Chrześcijan jakim jest męka, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa w takiej formie było czymś zupełnie nowym i innym niż dotychczas. Twórcy pokazali nam że da się stworzyć dzieło które nie będzie obrażało uczuć religijnych i poglądów innych ludzi. Moim zdaniem gdyby za produkcją tego musicalu stali Francuzi albo Włosi otrzymalibyśmy tę historię w zupełnie innym poważniejszym wydaniu. Amerykanie ojcowie jakże lubianych przez nas jazzu, bluesa i rocka zaprezentowali nam to w swoim charakterystycznym, ciekawym i bardziej rozrywkowym stylu.

Moja ocena: 8/10

Terapeuta zaleca #1

Witajcie w nowej serii na blogu. Co jakiś czas będę zamieszczał tu listę kilku filmów
które moim zdaniem są godne polecenia i które warto zobaczyć. W pierwszym wpisie z tej serii chciałbym polecić wam 5 filmów Quentina Tarantino . Zapraszam!

5. Cztery pokoje

Pierwszą rzeczą jaka przychodzi mi na myśl na temat tego filmu jest fakt  że jest on dość specyficzny. Przygody Boya hotelowego zamknięte w czterech pokojach prestiżowego hotelu dziejące się w jedną szaloną noc. Od pewnego tajemniczego składnika czarownic do niebezpiecznego zakładu. Jest jeden z niewielu filmów Tarantino w którym znajdziemy pojawiające się dość często elementy czarnej komedii która została zrealizowana po mistrzowsku.

4. Grindhouse. Death proof

Najprościej mówiąc Death proof to historia kilku kobiet, jednego kaskadera i śmiercioodpornego samochodu a całość jest utrzymana w klimacie kina akcji. W tym filmie Tarantino pozwala sobie wykorzystać wszystkie znane nam z poprzednich filmów efekty takie jak mocna przemoc, dziwaczne ujęcia czy wręcz przegadane dialogi. Wraz z nimi dostajemy solidną porcję kina akcji mocne, wulgarne dialogi, soczystą porcję krwi czy taką wisienkę na torcie jaką jest końcowy pościg dwóch supersamochodów.

3. Kill Bill

Powiew orientu i wschodnich sztuk walki niesiony nieustającą chęcią zemsty za krzywdę z przeszłości a do tego obraz dzielnej, upartej, silnej niezależnej kobiety jaką jest wojowniczka o żółtych włosach- bohaterka genialnego dwuczęściowego Kill Billa. Po raz kolejny reżyser karmi nas świeżo przelaną krwią, konkretnymi scenami walki , wzruszającą i jakże smutną historią Czarnej Mamby i czymś bez czego ten film nie byłby taki sławny czyli genialna praca operatora kamery która w zależności od sceny nadaje napięcie czy podkreśla charakter bohaterów.

2. Wściekłe Psy

Z jakże aktualnej serii Top 10 nielegalnych zgromadzeń- 2. Wściekłe psy. Pierwszy i zarazem uważany za jeden z lepszych dotychczasowych filmów Tarantino. Przenosimy się do świata pełnego przestępstw w którym nie zawsze wiadomo kto stoi po tej właściwej stronie. Po nieudanym napadzie na bank  gangsterzy między sobą próbują ustalić dlaczego ich plan się do końca nie powiódł i przez kogo nie są jeszcze bogaczami. Mamy tu do czynienia z solidną porcją klasycznego kina gangsterskiego które za sprawą dialogów, ujęć operatorskich czy świetnie wyreżyserowanych scen a mowa tu między innymi o słynnej scenie tańca  jednego z głównych bohaterów powoduje że film wciąż ogląda się znakomicie i prawdopodobnie pozostanie jeszcze na długo zapamiętany w historii kinematografii.

1. Pulp Fiction

Na tym miejscu nie mogą się znaleźć nic innego jak właśnie Pulp Fiction. Co tu dużo mówić. Jest to przede wszystkim mistrzostwo dialogów które rozpoczynają każdą z 3 części na które ten filmjest podzielony. Dzięki współpracy z  Andrzejem Sekułą  jest on również arcydziełem montażowym. Idealnie odegrane role, wyolbrzymienie detali w kluczowych momentach filmu, agresywne ujęcia od dołu, idealnie dopasowane kadrowanie czy umiejętność kierowania uwagą widza która wiąże  się z umiejętnością zainteresowania go sprawiły że ten film przeszedł już na dobre do klasyki znanej nam kinematografii i szeroko pojętej popkultury. Można by jeszcze długo o tym mówić  ale ten film bez wątpienia zasługuje na osobny materiał który powstanie już niedługo.

,,Whiplash”- emocjonalny koncert jazzowy

Mocna, trzymająca w napięciu historia młodego muzyka starającego się o miejsce w najlepszej orkiestrze Jazzowej w kraju.

Jest to ten rodzaj kina gdzie głównym bohaterem oprócz oczywiście aktora jest muzyka.
Wraz z naszym młodym i ambitnym perkusistą przenosimy się do jednej z najlepszych szkół muzycznych w Stanach gdzie trafia na Terensa Fletchera którego gra J.K Simons który już od pierwszych chwil pojawienia się w filmie przykuwa nasza uwagę genialną grą aktorską. Sposób jego nauczania sugeruje nam sądzić że Fletcher torturuje fizycznie i psychicznie swoich uczniów dając im coraz to trudniejsze zadania do wykonania, rzucając w nich czym popadnie czy często ponizając ich przy pomocy  traumatycznych  wspomnień z dzieciństwa. Jednak pomimo swojego surowego i nietypowego stylu nauczania chce on wydobyć z nich to co najlepsze. Pokazuje im że mogą przełamać swój wcześniej nieosiągalny kres możliwości.

Niesamowity urok oraz podkręcenie  wszelkich emocji towarzyszących nam przy oglądaniu dodaje niewątpliwie soundtrack. Usłyszymy tam wiele klasyków jazzowych ale również niesamowicie dopracowane i dynamiczne pokazy umiejętności perkusyjnych naszych bohaterów.

Sam film pod względem operatorskim przedstawia się zwyczajnie. Tutaj towarzyszy nam ciągła gra na emocjach budowana przez kilka jakże istotnych elementów. Chodzi tutaj między innymi o rytmikę czy dobór odpowiednich ujęć do kadrów. Dodajmy do tego jeszcze ciekawą historię i świetną grę aktorską i nie pozostaje nam nic innego jak tylko doświadczyć jakże emocjonującego świata muzyków jazzowych.

Ten film ma swój charakter którego bez wątpienia dodaje jeden z głównych wątków filmu czyli walka ucznia z mistrzem, chorego dążenia do perfekcji w każdym calu czy dążenia do akceptacji i aprobaty w oczach mistrza. Dwóch świetnych aktorów i dwie mocne role odegrane po mistrzowsku czy wcześniej już wspomniana genialna ścieżka dźwiękowa sprawiają że ten film jest dziełem bardzo udanym.

Moim zdaniem mimo bardzo dobrej ścieżki muzycznej, scenariusza czy gry aktorskiej da się odnieść małe wrażenie jakby coś umknęło twórcom w małym stopniu. Pośród drogi przez piekło, porażek, sukcesów bohatera czy dążenia do perfekcji nie sposób nie zauważyć że do tego tematu twórcy podeszli trochę za płytko. Ewentualnie jeszcze jak dla mnie zabrakło rozwinięcia wątku miłosnego ale nie zależnie od tego należy pochwalić twórców ponieważ nie od dzisiaj wiadomo że stworzenie dzieła które łączy w sobie elementy filmu i muzyki nie jest łatwym zadaniem.Ta produkcja nie jest tylko dla widza który chce zaczerpnąć trochę kunsztu reżyserskiego ale również dla tych którzy chcą posłuchać dobrej muzyki i ja bez wątpienia zaliczam się do tego grona.
Moja ocena: 8/10

4 ciekawostki o znanych aktorach.

Dzisiaj chciałem odbiec trochę od znanego formatu i przedstawić wam kilka ciekawostek o aktorach o których mogliście jeszcze nie słyszeć.

1. Leonardo DiCaprio i szklana butelka.

Od dłuższego czasu miłosne harce aktora koncentrują się głównie wokół modelek. Jedna z nich postanowiła wykorzystać szklaną butelkę i sprawdźić co się stanie jak uderzy nią w twarz aktora. Rzeczywiście tak się stało. Na szczęście aktor nie ucierpiał za bardzo ale dla szklanego zamachowcy skończyło się to karą dwóch lat pozbawienia wolności.

2. Muzyczna kariera Johnego Deppa

Być może mało kto wie, że od 2015 Johny Depp gra i jest jednym z założycieli zespoły Hollywood Vampires. Aktor mówił że jego inspiracją był jego ojczym Robert Palmer dla którego później wraz z zespołem specjalnie skomponował piosenkę . Zresztą muzyka zawsze pełniła ważną rolę w życiu aktora. Jego wielkim marzeniem stała się chęć zostania gwiazdą rocka. W wieku 12 lat otrzymał swoją pierwszą gitarę.

3. Dieta cud według Christiana Balea

Aby odpowiednio przygotować się do roli w filmie ,,Mechanik” aktor musiał przejść bardzo surową dietę i kompletnie odmienić swój dotychczasowy styl życia. Jak zrzucić co najmniej trzydzieści kilo w 4 miesiące? Odpowiedź jest prosta. Wystarczy żywić się wodą, kawą, jabłkiem i tuńczykiem, no i może odrobiną whisky. Podobno aktor chciał dobić do 45 kg ale zabroniono mu ze względu na jego zdrowie.

4. Rozpoznawalny strzał Harrisona Forda.

Możliwe, że akurat o tej ciekawostce większość z was słyszała. Harrison Ford w ,,Indiana Jones i poszukiwacze zaginionej arki” obserwuje szykującego się do walki przeciwnika a następnie nonszalancko likwiduje go jednym strzałem z pistoletu. Scena powstała przez przypadek. W tym momencie miała się rozegrać dłuższa walka między Indianą a jego przeciwnikiem. Scena ta była planowana od dłuższego czasu ale w dniu zdjęć Harrison Ford zapadł na mocne zatrucie pokarmowe i nie był w stanie odegrać całej sekwencji. Niezależnie od wszystkiego twórcy byli świadkami powstania jednej z najbardziej rozpoznawalnych scen filmu.

,,Incepcja” – głębia mrocznego snu.

Przenosimy się do czasów kiedy technologia pozwala wchodzić w świat snów. Złodziej Cobb ma za zadanie wkraść się do umysłu młodego biznesmena aby za pomocą wspomnień pokrzyżować jego finansowe plany.

Sztuką w tym filmie jest to aby się nie pogubić na której warstwie snu obecnie jesteśmy. Jak idealnie zaprojektować świat snu i jak przeprowadzić widza przez wielowarstwowe uniwersum. Christopher Nolan postawił przed sobą trudne zadanie aby stworzy taką wizję snu aby wydawała się najbardziej realna. Każdemu snu przedstawionemu w filmie towarzyszy zupełnie inna paleta barw. W pierwszym są to kolory dość zimne i surowe, w drugim żółć i czerwień ma na celu lekkie ocieplenie atmosfery a w trzecim biel i niebieski lekko nas chłodzi.

Skoro głównym założeniem filmu jest budowania świata w realistycznym śnie nie może tutaj zabraknąć odpowiedniej dawki atmosfery i emocji. Za główne źródło atmosfery mistycznego świata snu uważa się scenariusz i praca kamery. Sny pokazywane są często przy okazji wschodu lub zachodu słońca różne warunki atmosferyczne które ulegają błyskawicznym zmianom. Ostre promienie wpadające przez okna co wymusza kontrastowe świecenie co wzmacnia fakturę przedmiotów. Poza tym łączenie się dwóch rodzajów świateł dodatkowo wzmacnia klimat na przykład gdy mamy ujęcie na dwie zakochane osoby. Kolejnym zabiegiem budującym klimat jest bardzo płytka głębia ostrości co powoduje ostrość tylko niewielkiego fragmentu obrazu co wiąże się z dodawaniem rozmytej winiety na około kadru. Nieodłączną techniką związaną ze snami stało się zwolnienie czasu które następuje w czasie przejścia do sni, wyburzenia i aby zwrócić uwagę na kluczowe wydarzenia w filmie.

Warto się również przyjrzeć jak niektóre sceny zostały zrealizowane. Znając Nolana wiemy że jest on znany również z efektów specjalnych. Do słynnej sceny w korytarzu zbudowano osobne ruchome studio. Ta scena została zrealizowana podobnie do jednej ze znanych scen z Odysei Kosmicznej. Wszystkie sceny były kręcone w specjalizowanych, przystosowanych do tego pomieszczeniach. Nasz operator Wally Fister zmienił wydźwięk niektórych scen co wprowadza widza w jeszcze lepszy klimat.

Incepcja to genialne pod względem montażu i możliwości operatorskich dzieło łączące w sumie nie możliwe. Sztuką jest nie pogubić się w jakim uniwersum się obecnie znajdujemy. Wszystko wypełnia genialnie poprowadzona kamera i świetna gra aktorska Leonardo DiCaprio oraz genialna ścieżka dźwiękowa skomponowa przez Hansa Zimmera.

Moja ocena: 9/10

Ludzie kina #1

Leonardo DiCaprio- od dziecięcych teleturniejów po Hollywood.

Zaczynał od programów dla dzieci a dzisiaj uważany jest za jednego najzdolniejszych aktorów. Oskara dostał dopiero po konfrontacji z niedźwiedziem. Moim zdaniem o wiele za późno.

Urodzony 1974 roku w Los Angeles. Jego imię było inspiracją jego matki gdy zobaczyła obraz Leonarda Da Vinci który zobaczyła w Florencji. Kiedyś jeden z agentów aktora sugerował mu zmianę imienia na bardziej angielskie Lenny Williams. Jak wszyscy wiemy do zmiany imienia ostatecznie nie doszło.

Poza wesołymi programami dla dzieci młody Leonardo grał w reklamach na przykład gumy do żucia, sera żółtego czy Matchboxów. Później zaczęła się jego kariera aktorska od serialu ,,The new lessie”. Bardziej jednak wtedy przypadł widzom do gustu w sidcomie ,,Parenthood” a jego debiutem fabularnym był komedio- horror ,,Critters 3”. Na prawdziwy przełom doczekał się w 1992 roku kiedy przyszło mu grać w filmie ,,This boy’s life”. Został on tam wybrany przez samego Roberta De Niro z ponad 300 innych młodych aktorów. Chwilę później otrzymał swoją pierwszą nominację do Oskara za drugi planową rolę w filmie ,,Co gryzie Gilberta Grape’a w którym grał wraz z Johnnym Deep’em. Na drugą taką nominację tym razem na rolę pierwszo planową musiał czekać do 2005 roku do roli w filmie ,,Aviator”. Również miał on jeszcze parę innych roli w takich filmach jak ,, Całkowite zaćmienie”, ,, Romeo i Julia” czy ,,Pokój Marvina”.

Jego popularność stopniowo rosła aż do jednego momentu który nadszedł w 1997 roku i był to oczywiście ,,Titanic,,. Później w wywiadach mówił że to szczyt jego kariery i że już nigdy nie będzie lepiej. Ten film bił rekordy popularności i zarabiał krocie. Ten film okazał się dla Leonardo ogromnym skokiem w górę w jego karierze. Kilka kolejnych filmów w jego karierze takich jak na przykład ,,Celebrity” Woody’ego Allena. Momentem przełomowym w jego aktorskich umiejętności był bez wątpienia rok 2002 w którym to nawiązuje on współpracę z Martinem Scorsese. Każdym film który razem stworzyli choćby takie jak ,, Infiltracja” czy rewelacyjna ,,Wyspa Tajemnic” czy ,,Wilk z Wal Street” pokazuje że DiCaprio jest bardzo zdolnym aktorem. W między czasie stał się obiektem zainteresowań innych reżyserów takich jak Steven Spielberg, Christopher Nolan czy w końcu Quentin Tarantino a dzięki roli w filmie Alejandro Iñárritu doczekał się w końcu upragnionego Oscara.

Kilka ciekawostek

-Leonardo brany był pod uwagę do roli Robina w ,, Batman forever”. Ostatecznie zagrał go Chris O’Donell.

– Został pierwotnie obsadzony do roli Patricka Batemana w ,,American Psycho” ale rola ostatecznie trafiła do Christophera Bale’a

– Miał być również brany pod uwagę do roli Spidermana. Ostatecznie rola trafiła do Tobyego Maguirea z którym DiCaprio przyjaźnił się w dzieciństwie .

– W , Gwiezdnych Wojnach” miał być Anakinem Skywalkerem

– W ,, Bękartach Wojny” Tarrantino rozważał rolę Leonardo jako Hansa Lande w którego ostatecznie wcielił się Christoph Waltz.

DiCaprio posiada dom w Los Angeles, apartament w Nowym Jorku i jest nawet właścicielem małej wyspy na Belize a jego miłosne harce koncentrują się generalnie wokół modelek. Aktor również bardzo aktywnie działa na rzecz środowiska. Został on nominowany do ponad 160 różnych nagród z czego dostał około 50.

Zaczynając od prostych sidcomów i reklam. Przez długi czas był gwiazdą jednego filmu. Obecnie jest on jednym z najlepszych aktorów Hollywood Jest on niesamowicie ze względu przede wszystkim na swoją grę aktorską i za to jak bardzo dobrze potrafu się wczuć w swoją rolę. Uważam że na swojego Oskara zasłużył już dużo wcześniej. Ten wspaniały aktor prawdopodobnie nie raz jeszcze pokaże swoją klasę i może nas nieraz jeszcze zaskoczyć.