Reżyseria: Sofia Coppola.

Historia podstazałego aktora i młodej dziewczyny nawiązujących nić porozumienia podczas pobytu w Tokyo.
Odnaleźć sens.
Każdy z nas poszukiwał zapewne lub rozmyślał nad sensem życia. Co jest nim teraz i co będzie wtedy kiedy tak jak Bob Harris przekroczymy tą drugą połowę życia. Od samego początku naszemu bohaterowi nieustannie towarzyszy zagubienie. Znajduje się w miejscu gdzie język czy kultura są dla niego całkowicie obce. Harris nie ma pojęcia co dzieje się wokół niego a niektóre smaczki dodane przez twórców pozwalają nam odczuć to lepiej i poczuć się zupełnie jak on. Mowa tu na przykład o scenie z reklamą Whisky. Na tym się jednak nie kończy bo nasz bohater zmaga się z jakże znanym kryzysem wieku średniego. Kryzys ten w przybytku Bena obejmuje osłabione relacje z żoną i dziećmi. Poprzez pierwszą część filmu bohaterowi oprócz zagubienia towarzyszy samotność na przykład podczas śniadania czy podczas jazdy windą gdzie każdy jej pasażer jest dla niego obcy.
Bratnia dusza
Przez pierwszą część filmu reżyserka nie wątpliwie daje nam do zrozumienia że kogoś naszemu bohaterowi brakuje. Kogoś kto chciałby go wysłuchać i mu zaradzić. Kogoś kto lepiej pomoże mu zrozumieć tutejsze zwyczaje i podejść do nich z większym dystansem. Jest to 20 kilku letnia dziewczyna zaraz po studiach sprawiająca wrażenie idealnej kandydatki do przelotnego romansu. Owa dziewczyna również chce a raczej próbuje odnaleźć się w świecie dziwactw Japonii. Jednak w tym przypadku Charlotte pośród swojego nieudanego małżeństwa i nie zbyt rozgarniętego środowiska znajomych, chce znaleźć kogoś z kim będzie warto porozmawiać a tak że poradzić się go. Jednak mimo tego nie trudno zauważyć sporo różnic pomiędzy bohaterami. O dziwo pomimo dość sporej różnicy wieku między bohaterami okazuje się że mają wiele wspólnego. Są to między innymi poczuice samotnośći w wielkim mieście czy nieprzespane w nim noce.
Zaprzyjaźnieni z miastem
Po krótkim czasie widzimy jak relacja naszych głównych bohaterów stopniowo się pogłębia. Od tego czasu miasto w którym wcześniej oboje nie potrafili się odnaleźć staję się dla nich czymś więcej niż tylko kolejną szansą na zakłopotanie. Bohaterowie postanowili stawić temu czoła i z uśmiechem na ustach poznawać kolejne zakamarki i uroki tajemniczego Tokyo. Pogłębienie się ich relacji pozwoliło na chwilę zapomnieć o tym gdzie się znajdują i czego mają się obawiać a zamiast tego zaczynają korzystać z uroków metropolii. Nawet rozpoczęcie tej relacji wiązało się ze wcześniejszym poznaniem obcej kultury. Bo nie ma na to lepszego miejsca niż typowy japoński bar karaoke. Wkrótce nasi bohaterowie zaczynają coś do siebie czuć. Widać to w scenie rozgrywające się na tyłach baru pokazującej bohaterów w rzadko pojawiającym się w filmie całym kadrze. Reżyserka pokazuje nam że da się zbudować relacje która później przeradza się w coś poważniejszego nie używając za dużo dialogów. Dodajmy to tego jeszcze kipiące od emocji spojrzenia na siebie bohaterów i mamy piękna historię miłosna opowiedzianą bez użycia zbędnych dialogów nie pozostawiającej emocji w tyle.
Dialog nie potrzebny od zaraz?
Kolejną rzeczą którą warto zauważyć podczas oglądania filmu jest to że dialogi rzadko kiedy występują tam bez większej przyczyny. W większości nie są one poradnikami na temat sensu życia ale co najważniejsze pojawiają się one dopiero wtedy gdy mogą się do czegoś przydać.
Między słowami to film opisujący dość specyficzną relację. Sceny i dialogi oddają cała prawdę o relacji Bena i Charlotte która nie ma zamiaru przerodzić się w nudny romans. W tym właśnie tkwi cały sens filmu. Ben i Charlotte odnaleźli siebie w idealnym momencie. Oboje kogoś potrzebowali. Oboje wiedzą że ta relacja nie jest na całe życie ale jest ona też okazją na to aby się przed sobą otworzyć i powiedzieć sobie to czego wcześniej nie mieli odwagi powiedzieć przed nikim innym. Odkryli oni że większą radość od znalezienia sensu tego wszystkiego dała im droga przez którą próbowali go oboje odnaleźć.
Moja ocena: 10/10






