Twórcy zapraszają nas do nocnej i ciemniejszej strony amerykańskiego miasta pełnego złoczyńców i przestępców w którym bezimienny kierowca postanawia pomóc mężowi swojej sąsiadki w sprawie długu u gangsterów.
Pierwsze na co warto zwrócić uwagę podczas oglądania to genialnie dopracowany montaż filmu a przede wszystkim dźwięk. Szczególnie pokazuje to wprowadzająca scena która pokazuje jak odpowiednimi dźwiękami zbudować idealny klimat. Jeśli ktoś oglądał to może będzie wiedział o czym mowa. Mamy tutaj aż 3 warstwy dźwięku. Pierwszą jest odgłos radia i przekaż transmisji z meczu działającego w tle, drugą jest według mnie genialna ścieżka dźwiękowa a trzecim są wszelkie efekty i odgłosy dookoła. Odpowiednie współgranie tych warstw buduje idealne napięcie które tworzone jest za pomocą dobrze dawkowanych konkretnych dźwięków.
W tle od początku nie przerwanie towarzyszy nam muzyka która w zależności od sytuacji jest podgłaśniana lub odległa. Do chwili gdy nie usłyszymy śmigłowca wszystkie efekty są słyszalne ale po cichu. Całości pościgu wtóruje rozemocjonowany komentator sportowy i pościg. Wszytko to powoduje niesamowity klimat który oprócz świetnego dźwięku jest budowany między innymi poprzez długie wyczekiwane ujęcia uzupełnione radiową narracją. Z jednej strony słyszymy działania podejmowane przez policję prowadząca obławę z drugiej jesteśmy zamknięci z bohaterami a naszym jedynym łącznikiem że światem zewnętrznym jest idealnie poprowadzona narracja. Długie i spokojne ujęcia pomagają stworzyć napięcie i nie przeszkadza nawet niewielka ilość dynamizmu zawartej w tej scenie. Są to małe fragmenty. Jest nim między innymi ten w którym bohater przyspiesza i ukrywa się przed policją ale mimo to emocji nam tu nie zabraknie.
To jeden z tych filmów w których nie zabraknie szybkiego montażu i nie potrzeba wielkich prędkości aby widza nie opuściły emocje podczas oglądania. Życie głównego bohatera balansuje na krawędzi między rozsądkiem a brawurą przy okazji dbając o żonę gangstera i jej syna.
Moim zdaniem jest doskonałym thrillerem nawet na poziomie ,,Bullita” w którym dźwięk i montaż bez wątpienia robi robotę.
57 lat temu przyszedł na świat człowiek który odmienił oblicza światowej kinematografii. Geniusz i filmowiec któremu w swoich filmach udało się zawrzeć esencję kinematografii. Mowa oczywiście o niedoścignionym i wspaniałym Quentinie Tarantino.
Swoją karierę rozpoczął z wielkim rozmachem i zachwytem u publiczności reżyserując swój pierwszy film czyli ,,Wściekłe psy”. Solidna dawka kina gangsterskiego ze świetnymi dialogami. Drugi film reżysera okazał się być dziełem kultowym, najbardziej rozpoznawalnym i który zapisał się na stałe w szeroko pojętej popkulturze a mowa oczywiście o moim ulubionym ,,Pulp Fiction”. To nie tylko jak w pierwszym filmie solidna porcja kina gangsterskiego ale też dość nietypowa zaburzona chronologia, niesamowita gra aktorska czy genialna ścieżka dźwiękowa wprowadzają widza w niepowtarzalny klimat. Po porcji klasyki przychodzi czas na trochę goryczy i solidną porcję czarnego humoru w postaci ,, Czterech pokoi” czyli gorączki jednej szalonej nocy zamkniętej w czterech historiach i czterech różnych pokojach jednego hotelu.
Niestety w trzecim filmie jakim jest ,,Jackie Brown” również najmniej uświadczymy geniusza reżysera. Po innych mniejszych epizodach przyszedł czas na dwuczęściowy powiew wschodu i wschodnich sztuk walki czyli ,,Kill Bill”. Historia wojowniczki o pseudonimie ,,Czarna Mamba” szukającej zemsty. Kolejnym dziełem był Grindhouse który stworzył z pomocą reżysera ,,Sin City”. Potem miało miejsce przebranżowienie bowiem wkraczamy w klimaty wojenne za pomocą filmu ,, Bękarty Wojny”. Zostaje nam przedstawiona alternatywa historia z czasów II wojny światowej w której to amerykańscy Żydzi polują na nazistów. W ,,Django” Tarrantino nie zapomniał podczas przechodzenia filmowej transformacji o tematyce słabych i uciśnionych jednostek. Tytułowy bohater będąc czarnoskórym niewolnikiem próbuje uratować swoją ukochaną. Cały film jest utrzymany w klimacie Westernu do którego reżyser powrócił w następnym filmie ,,Nienawistna ósemka”. Kumulacja nienawiści i przemocy i powrót do motywu zamkniętych na małej powierzchni bohaterów. Większość twierdzi że ostatni film czyli ,, Pewnego razu w Hollywood” był tym najgorszym. Ja nie wypowiem się jeszcze ma ten temat gdyż nie miałem okazji obejrzeć go w całości.
Na czym polega fenomen Tarrantino?
Reżyser inspiruje się wieloma gatunkami ale jak każdy ma on swoje przyzwyczajenia i predyspozycje. Niewątpliwie w filmach Tarrantino dominują charakterystyczne ujęcia. Jednym z nich jest ujęcie z perspektywy trupa lub osoby konającej. Jest to zabieg który czasami zaskakuje a czasami dodaje efektowności a czasami nawet wręcz komizmu. Pozwala również przedstawić bohaterów w oryginalny sposób. Po nacieszeniu się ujęciami z perspektywy trupa przyszedł czas na tortury które mogą być związane z tańcem który bardzo często pojawiają się u Tarrantino. Możemy zwrócić uwagę na różne wykorzystanie tej z reguły pozytywnej czynności. Na przykład w Wściekłych Psach taniec podkreśla nie najlepszy stan psychologiczny bohatera. W Grindhouse ukazuje seksualność i erotyzm bohaterki. W jeszcze innym stanowi ruchome tło i rozluźnia atmosferę przed natępującą krwawą masakrą w Kill Billu. Ale chyba najbardziej rozpoznawalną sceną tańca u Tarrantino jest ta z Pulp Fiction która była alternatywą formą zalotów. Wracając do ujęć. Jest pewna część ciała na którą kamery są kierowane dość często a mowa tu o stopach. Może to nie przyczyniło się specjalnie do genialności filmów ale reżyser był z tego znany. Tarrantino lubi również wykorzystać w ujęciach lustra które podobne jak stopy pojawiają się w prawie każdym filmie. Dzięki temu można na przykład pokazać dwie postaci jednocześnie czy przedstawić oczy szaleńca skąpane w czerwonym świetle albo pokazać nerwy lub napiętą atmosferę. Dzięki wspaniałemu Robertowi Richardsonowi możemy doświadczyć długich ujęć pozbawionych cięć niezależnie od miejsca akcji i od tego kto stoi za kamerą. Mogą to być długie ujęcia przedstawiające miejsce akcji albo kładące nacisk na pośpiech, strach. Wykorzystanie długiego obiektywu może sprawić że tło wiruje wzbudzając wrażenie dezorientacji i chaosu. Świetnie to zostało pokazane przed sceną krwawej jatki w Kill Billu. Jeśli już mowa o nietypowych ujęciach to Tarrantino lubi spoglądać na swoich bohaterów od góry. Wszystko po to aby ukazać dramatyzm, nieszczęście czy po prostu efektowną scenę. Nie brakuje też czerni i bieli. Kolory te są stosowane między innymi do lepszego wydźwięku scen i zmiany ich odbioru lub aby lepiej zobrazować nieobrazowalne. Nie możemy również zapomnieć o eleganckich garniturach. To już klasyka. Gustowny garniak musi być.
Quentin Tarantino stał się najlepszym reżyserem jaki jest znany kinematografii. Jego poprzednie filmy zostały z nami na długo. Czekamy na kolejne filmy. Kto wie może one również staną się tak samo kultowe.
Postać doktora Hannibala Lectera bohatera filmów ,,Milczenie owiec” , ,,Hannibal” i ,,Czerwony smok” zalicza się już do klasyki psychopatów. Jednym z ważniejszych atutów postaci tego psychopaty jest odgrywanie postaci przez Anthonego Hopkinsa. Młoda agentka FBI przy pomocy psychopatycznego mordercy próbuje schwytać mordercę młodych kobiet.
Jak w przypadku większości filmów o tej tematyce najlepszych efektów dodają zabiegi operatorskie. Głównie jest to sposób kadrowania. Hannibal Lectera wypełnia kadry w których występuje całkowicie. Jest kręcony na długich obiektywach. Podobnie jak w ,, American Psycho” powoduje to mocny dyskomfort u widza ale tutaj na dodatek Hannibal patrzy centralnie na nas. Za pomocą swojego świętującego spojrzenia zagląda w głąb naszej duszy. Bezpośrednie spoglądanie w kamerę połączone z centralną i mocną kompozycją buduję specyficzną relację widza i tego psychotycznego mordercy. Jest to pewien sposób przełamania czwartej ściany. Otacza nas niepokojąca bliskość Hannibala powodująca niepokój.
Dla niektórych ,,Milczenie owiec” jest najlepszym thrillerem jaki kiedykolwiek powstał. Zdobył on duża sławę głównie za pomocą fabuły. Śledztwo młodej agentki FBI przy pomocy psychopatycznego mordercy zapisało się już na dobre w historii filmu. W tym dziele wszystko zostało dopracowane: postaci, miejsca, fabuła i zdjęcia które dają nam charakterystyczne ujęcia mające na celu spojrzeć w głąb duszy widza. Według mnie jest to jeden z najlepszych thrillerów jaki kiedykolwiek powstał.
Mroczny thriller braci Cohen który stopniowo staje się dramatem egzystencjalnym. Pewien myśliwy znajduje w okolicach granicy USA z Meksykiem natrafia na paczki heroiny , 2 miliony dolarów i kilka ciał. Nie myśląc za wiele bierze pieniądze co sprowadzi na niego spore kłopoty a jednym z nich jest szalony płatny morderca.
Aby lepiej ukazać nam naszego mordercę który przedstawiony jest nam jako kwintesencja szaleństwa. Świat przedstawiony przez twórców nadaje mrocznego i kontrastowego stylu który uzupełnia świetny dźwięk który również jest kontrastowy. Wchodzą w to mocne zderzenia ciszy z głośnymi efektami. Anton Chigur pokazywany jest na kilka sposobów. Pierwszym z nich jest pokazywanie jego postaci w detalach czyli ujęcia na stopy, na dłonie czy na broń. Po drugie klasyczne i często wykorzystywane przy tego typu filmach ujęcia z dołu mające na celu wyolbrzymienie jego postaci i dodanie mu siły. Tym trzecim zabiegiem jest prawie zawsze toważysząca Antonowi cisza ale samemu momentowi dokonywania morderstw towarzyszy głośny odgłos wystrzału ale przed nim następuje moment skomponowanej ciszy. Nadejścia bohatera również są skąpane w ciszy. Dodatkowy akcent nadają nieostre ujęcia bohatera za swoją przyszłą ofiarą. Postaci nie zdają sobie sprawy z nadchodzącego niebezpieczeństwa ale my widzowie moglibyśmy się zastanawiać co zrobić aby ich przestrzec.
Mroczna rozpisana na trzy postacie historia to bez wątpienia trzymający w napięciu kryminał. Zaproszeni do świata filmu obserwujemy egzystencjalne pustkowie cieknące cierpieniem i przemocą. Skądś jeszcze przemawia do nas smutek przemijania i brutalnie stłumiona nieodwracalność zmian
,,To nie jest kraj dla starych ludzi” to świetny thriller zawierający w sobie niewielkie elementy horroru. Bez wątpienia smaku tutaj dodaje świętny dźwięk i dobre wykorzystanie go w elementach grozy. A wszystko oświetla nam gorące teksańskie słońce.
Wraz z reżyserem przenosimy się do bogatego towarzystwa nowojorskich maklerów. Patrick Bateman nasz główny bohater jest częścią tego świata. Jest on bowiem człowiekiem sukcesu zamieszkującym luksususowy apartament którego często otaczają ładne kobiety. Można powiedzieć że jest on stereotypem sukcesu. W późniejszym czasie ukazuje się u niego pewien defekt psychiczny który nakazuje mu zabijać w większości przypadkowe osoby. Bateman jest osobą która potrafi połączyć umysł psychopaty ze swoim hermetycznym światem. Sposób w jaki chce on pokazać swoją pozycję społeczną i przestiz sięga do granic absurdu. (nawiązuję tu do świetnej sceny z pokazaniem wizytówek.
Twórcy zastosowali kilka charakterystycznych zabiegów które miały na celu podkreślić charakter maklera i styl życia. Pierwszym jest kolorystyka lokacji pokazywana najczęściej w kluczowych momentach filmu która w tym przypadku jest raczej surowa i pozbawiona wszelkich pozytywnych emocji. Dodatkowo pokazywanie bieli wzmacnia drugi dominujący kolor czyli czerwień. Ten kontrast jest widoczny szczególnie podczas dokonywania zbrodnii. Niezależnie od miejsca w tym filmie mamy do czynienia z nieustającą walką bieli i czerwieni. Drugim z nich jest metaforyczne przedstawienie dwóch twarzy bohatera które możemy zaobserwować na przykład na początku filmu podczas odbywania porannej rutyny. W skład tego wchodzą oblicza pokazywane w lustrze. Pojawią się one w różnych momentach z naciskiem na odbicie postaci Batemana. Bardziej mocniejszą i dosadną metaforą jest moment ściągnięcia maseczki przez bohatera. Trzeci z nich to ukazywanie Patricka z użyciem szerszych obiektywów mających na celu lekką deformację rzeczywistości. Wprowadzają one niepokój u widza szczególnie wtedy gdy mamy zbliżenie na twarz aktora. Ponadto Patrick jest często izolowany w kadrach jakby istniał w swojej własnej rzeczywistości.
Ta z pozoru chłodna i pozbawiona wyrazu komedia przeradza się w krwawy thriller w który między innymi możemy zobaczyć rozwścieczonego nagiego biznesmena biegnącego za pół nagą kobietą z piłą mechaniczną. Nieustanna flustracja towarzysząca bohaterowi i rywalizajca ze wszystkimi o dosłownie wszystko, ukazujące się skutki dobrego wychowania, prezentacja swojej wyższości nad niższymi klasami społecznymi prowadzi do uwięźienia psychiki bohatera a także rodzi ona nerwicę co objawia się z koleji narastającą agresją.
Ciekawostka. Do roli Batemana miał być brany przede wszytkim pod uwagę Johny Depp a Christian Bale był w tym przypadku ostatecznościa ale ponieważ bardzo chciał zostać odtwórcą głównej roli twórcy postanowili sprawić mu tą przyjemność.
Podsumowując. ,, American Psycho” to film przewrotny i zaskakujący. Genialnie przedstawiono mentalność maniakalnego mordercy. Jeden punkcik mniej za zakończenie które jak myślę nie porywa a po takim filmie można byłoby się spodziewać czegoś bardziej spektakularnego
Sukces Kevina Parkera zaczął się w 2015 roku przy okazji wydania ,,Currents”. Tak naprawdę każda płyta artysty jest połączeniem różnych stylów muzycznych. W nowej płycie pierwsze skrzypce grają soczysty bas i wyrazisty groove które można skojażyć z twórczością na przykład Bruno Marsa. Niewątpliwie jednym z najlepszych utworów na tej płycie zdaje się być ,,Border Line”. Słuchając tego albumu już prawie dwa razy odnoszę wrażenie że utwory z tej płyty nie różnią się za bardzo od pozostałych. Od niedawna mam do czynienia z twórczoscią ,,Tame Impala” więc nie jestem aż tak zapoznany. Według mnie najlepszą jednak rzeczą dającą się poznać w płycie to jej wyjątkowe brzmienie i klimat.
Duet ,,Hurts” w Europie zdobył ogromną ilość fanów. Podbijali listy przebojów między innymi w Polsce i we Włoszech. Z poprzednich płyt znani byli z tego w swoich piosenkach łączyli światło i mrok w towarzystwie goth-electro. Ta płyta miała być zupełną odmianą w kwestii stylu ale bez elementów goth-electro płyta by nie powstała i nie odniosła takiego sukcesu. Szczęśliwie mimo stylistycznej wolty duet nadal potrafi napisać bardzo przyzwoite i wpadające w ucho piosenki a Theo Hurcraft wokalista nie oszczędził nam pięknych falsetów.
Film ten zapisał się już na stałe w księgach światowej popkultury. Postać Travisa nowojorskiego taksówkarza chcącego zmienić świat w którym żyje została na długo zapamiętana. Bohater wszędzie widzi przestępstwa na które nie jest w stanie zareagować. Dobijają go brud i ciemności Nowego Jorku. Twórcy nawiązując do poprzednich dzieł kultury postanowili stworzyć bohatera, lokalnego herosa walczącego na codzień że złem tego świata. Pisał Carl Gustav Jung:
,,Powszechny mit bohatera szkicuje obraz jakiegoś potężnego mężczyzny lub człowieka-boga który pokonuje wszelkie zło dające się personifikować , jak również wszystkie rodzaje wrogów, smoków, wężów, olbrzymów i demonów, i tak uwalnia własny naród od zniszczenia i śmierci”
Twórcy chcieli stworzyć herosa inspirując się takimi dziełami kultury jak np. ,, Superman” gdzie było to nawiązanie do komiksów ze znanym superbohaterem. To dlatego że od zarania dziejów kochamy opowieści o herosach poczynając od Herkulesa czy Mesjasza który poprowadzić Żydów do walki z Rzymianami.
W tym przypadku twórcy chcieli aby nasz bohater był bardziej ludzki. Jest on zwykłym gościem normalnie pracującym. W popkulturze XX wieku herosami stawali się zwykli ludzie jak np. bohaterowie uniwersum Marvela tacy jak Spiderman czy Hulk.
Jednak tutaj na bohatera największy wpływ ma środowisko. Może gdyby nie poszedł na wojnę w Wietnamie inaczej by funkcjonował. Powolnie kiełkująca w nim depresja i świat otaczający doprowadzają go do własnej, brutalnej wizjii zmiany świata na lepszy.
Dzisiaj dość nietypowy film: ,,Ghost Story”. Atrakcyjność tego filmu polega przede wszystkim na odwróceniu stereotypów. Tutaj duch przedstawiony jest inaczej niż w większości dzieł kultury czyli jako ktoś kto jest głównym motywem grozy i strachu. Po swojej nagłej śmierci główny bohater staje się niewidzialny i chce wciąż towarzyszyć swojej zrozpaczonej żonie. Razem z przyjaznym duchem możemy poczuć siłę przemijania i dowiedzieć się o życiu tego czego nasz bohater nie miał już okazji. Moja ocena: 6.5/10
Dzisiaj o filmie który jest po prostu o życiu. ,,Wszystko za życie”/,,Into the wild” jest historią prawdziwą opowiadająca o człowieku który rezygnuje ze swoich dobrze przemyślanych planów na przyszłość. Zostawia on w swoim rodzinnym mieście rodziców, siostrę dziewczynę, karierę i postanawia bez pieniędzy wyruszyć na Alaskę. Podczas tej podróży spotyka on wielu wspaniałych ludzi którzy mu doradzają, pomagają i próbują zrozumieć jego plan na życie. Ten film jest historią niezwykłą. Christopher czyli nasz główny bohater był niesamowicie odważny ponieważ odważył się powalczyć o swoje marzenie i o swój wewnętrzny spokój. Podczas oglądania filmu czekają na nas przede wszystkim piękne ujęcia na krajobraz Alaski i wszystkich stanów jakie nasz bohater przemierzył. Całej pikanterii dodaje fakt że miejsce w którym bohater miaj okazję przebywać jest prawdziwę i do dzisiaj otwarte dla zwiedzających.
Film sam jest powalający ale radzę lepiej zapoznać się z historią Christophera aby lepiej zrozumieć film.